Skocz do zawartości

ThePitterr

Użytkownik
  • Zawartość

    12
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta


vPoints

3550

Reputacja

42 Normalna

O ThePitterr

  • Urodziny 04/14/1996

Ostatnie wizyty

338 wyświetleń profilu
  1. ThePitterr

    Znikająca kosa

    Podpinam sie tutaj, bo mialem ten sam problem z lakierem i kosą.
  2. ThePitterr

    Mongols MC; Hezar Raiders

    Wśród pachnących i kolorowych nowobogackich, wśród supersportowych fur, ten klub, ci jednoprocentowcy, ich kobiety, motocykle... ta zgraja tworzy atmosferę, która kopie prosto w bezpłciowe krocze serwerowego community, dając świetny wzór, tego jak poprawnie wypełnić krajobraz Paleto Bay! Panowie, cieszę się, że mogę paplać się w tej gęstej od kurzu i oparów benzyny, wzorowej zabawie zwanej role playem. P.S. Nadal świętuję wygraną w bilarda!
  3. ThePitterr

    [O]United States Coast Guard

    "Nawet w niebezpiecznych warunkach atmosferycznych, które mogą okazać się kryzysem podczas rejsu, nie tracę zimnej krwi bo wiem, że USCG jest w gotowości i są cholernie profesjonalni!" "Mgła narosła w mgnieniu oka, stała się gęsta jak mleko, co sukcesywnie pozbawiło mnie świadomości pozycyjnej mojej łajby. Horyzont przybliżył się na wyciągnięcie dłoni, znikły wszystkie znaki obecności lądu. Obraz zapierający dech w piersiach... Musiałem w pełni polegać na systemie GPS. Stresujący jest fakt, że to tylko elektronika, która również może zawieść. Naszczęście wiem, że jest USCG, które nie zawodzi." ~ z dziennika pokładowego kapitana "Wuja Boba"
  4. ThePitterr

    Motarko Showroom

    Polecam tego Pana. Przez długi czas dumnie nosiłem jego dzieło na plecach
  5. ThePitterr

    [P] Uncle Bob's Boat

    Kilka fotografii z codzennych obowiązów: A wieczorem czas na przyjemności: (interakcja=integracja)
  6. ThePitterr

    Russell "Rust" Bane

    Russell Bane przyszedł na świat w roku 1982, jako pierwszy i jedyny syn pary szczęśliwych i wolnych ludzi, zażywających niezliczone ilości narkotyków, żyjących w marnych warunkach, hippisów z komuny mieszczącej się niegdyś w Stab City. Jedna z nielicznych zachowanych fotografii komuny. Dzieciństwo spędził w sielankowej atmosferze gromady naćpanych wujków i cioć oraz ich potomstwa. Codzienność chłopca zupełnie mu odpowiadała, w końcu jego rodzice byli bardzo wyluzowani i przez większość czasu rozluźnieni narkotykowym hajem. Faszerowany od najmłodszych lat różnymi dziedzinami sztuki, sam zaczął ją popełniać. Uwielbiał malować, grać na gitarze i śpiewać, ot przeciętny kilkulatek. Bawił się z dziećmi na łonie natury, korzystając również z bezpośredniego dostępu do jeziora Alamo. Nie mógł jednak bawić się w "wojnę", "strzelanego", z racji hippisowskich poglądów rodziców. Rust' wspomina, że kiedyś marzył o plastikowym pistolecie na wodę. Nigdy go jednak nie otrzymał, matka kupiła mu zaś plastikowe, psikające jajko. Nieszczęśliwie szybko zostało mu one przez nią odebrane, bo napis na opakowaniu mówił: "Pistolet na wodę - Jajko", a pistolet, to pistolet. Oderwaniem od hippisowskiego środowiska był jego ukochany wuj Bob. Potężny jak skała rybak, zamieszkujący Marinę na południu Paleto Bay. Nastoletni Russell odwiedzał go w każdej wolnej chwili. Podróże do wuja były jednak żadkością, bo rodzice nie znosili jego "zabójczej natury". Wuj znalazł na to rozwiązanie i wręczył czternastoletniemu Russell'owi środek transportu, by ten mógł samodzielnie odwiedzać krewnego. Rust' zakochał się w sprezentowanym WMC Wolfsbane. Motocykl z drugiej ręki sprawował się dobrze a chłopak czuł się na nim wyśmienicie. Wizytując wujka, wyruszał z nim na wodę i stanowił kompana połowów. Osiemnastoletni Russell, coraz dalej odsuwał się od komuny, przestawał czuć się jej częścią, zarówno wyznaniowo, jak i zupełnie naturalnie nie wyobrażał sobie siebie jako zapuszczonego hippisa. Szczypty goryczy dodał fakt, że wraz z zepsutymi współhippisami wciągnął się w cug narkotykowy. Brał wszystko, co pobudzało w nim "kreatywność". Na haju malował, potem tatuował kompanów. Wybudził się jednak z tej passy, spakował wątły dobytek i uciekł. Uciekł daleko, aż do Teksasu. Tam zamieszkał ze swoją pierwszą prawdziwą ukochaną. Dość szybko jednak zrozumiał, że dorastanie w komunie nie wykształciło w nim umiejętności do przedsiębiorczego myślenia. Popadł w długi, postanowił przejść przyśpieszony kurs życia i twardodupstwa. Zaciągnął się do wojska i to posunięcie otworzyło przed nim zupełnie nowy rozdział. Wybrał wojsko, przyczyną było tłoczenie pacyfizmu za młodu, armia okazała się zakazanym owocem, w smaku którego Rust' zakochał się niemal od pierwszej musztry. Krótko po zaciągnięciu, przydzielony do Szóstej Dywizji Piechoty Armii Stanów Zjedonczonych, odbył pierwszą misję w ogarniętym wojną Iraku. Zaprzyjaźnił się z kompanami, posmakował szaleńczej dawki adrenaliny, po czym wrócił do Stanów, by znów wrócić na front. Ostatnią misję odbył w Afganistanie, tam uczestnicząc w rutynowym patrolu, który nadział się na zasadzkę, zbłąkana kula taliba złamała mu obojczyk, tym samym eliminując go z zadań bojowych. Proces rekonwalestencji przeszedł w bazie, gdzie przez ostatnie pół roku ochoczo pomagał mechanikom w warsztatach, ucząc się wiele z zakresu mechaniki. Gro współbrateńców Rust'a pałało się w motocyklowym lifestyle'u, przyczyniło się to do nawiązania bardzo dobrych przyjaźni. Na zdjęciu Rust' palący papierosa podczas przerwy w patrolowaniu. Po powrocie do USA, jak większość weteranów, tak i Bane nie potrafił odnaleźć się w codzienności "cywila". Proces powojennej rehabilitacji łagodzili jednak przyjaciele, z którymi dzielił pasje. Wspólne jazdy motocyklami, spotkania i pełne wsparcie "Szóstek", nazywanych tak podczas służby, ze względu na numer dywizji, doprowadziły do utworzenia bardzo zwartej grupy. W krótkim czasie grupa przerodzia się w klub, którego nazwa nie mogła być inna niż "Sixers". Od tego czasu ulice Tampy zjeżdżali mężczyźni odziani w kamizelki z czaszką biznona na plecach. Równie prędko motocyklowa banda zyskała nie byle jakiego sprzymierzeńca. Sixersami zainteresował się oddział Mongols MC stacjonujący w Tampie. Wpsółpraca doprowadziła do prospektury Sixersów w szeregach Mongols MC, finalnie stając się klubem suporterskim. Floryda od zawsze była zagłębiem handlu i dystrybucji narkotyków, zalewających Stany za sprawą południowych sąsiadów. Sixersi również weszli w branżę, stanowiąc dobrych ochroniarzy i dealerów. Współpraca z kartelem owocowała zyskami z kilkoma zerami od fuchy. Ten okres jednak zbliżał się ku końcowi, bo za sprawą kolosalnych obrotów, kartel zyskał na sile i zupełnie niepotrzebnym wydatkiem było najmowanie pośredników. Taki obrót spraw nie podobał się Sixersom, co doprowadziło do coraz liczniejszych spięć, potem walk, dochodząc do wojny, która odbiła się szerokim echem i pochłonęłą wiele żyć. Walka była nierówna, bo kartel działał nieczysto. Ich celami nie byli wyłącznie obszyci członkowie klubu, stali się nimi również członkowie ich rodzin, ukochane, dzieci. Takie zagranie poniżej pasa spotkało również Rust'a. W czasie członkowstwa w klubie, spotykał się z młodą, uzależnioną od heroiny dziewczyną. Bardzo się lubili, na tyle bardzo, że Rust' pomagał jej, dbając by brała towar czysty i sprawdzony. Nie upilnował jednak każdego "strzału". Wykorzystał to kartel, który podstawił dziewczynie zabójczą działkę. Ta trafiła do szpitala w stanie krytycznym. Czawartkowa noc, 12 kwietnia 2018 roku, nie bez przyczyny nazwana "Czerwoną Nocą", okazałą się ostatecznym gwoździem do trumny, pogrążonego wojną klubu. Seria ładunków, podłożonych w kompleksie warsztatów, należących do Sixers MC, zabiła niemal całą grupę oraz kilkunastu pracowników, nie związanych z nią. O ile można to nazwać szczęściem, Rust' spędził tę nąc w szpitalu u boku gasnącej dziewczyny. Gdy tylko dowiedział się o zamachu i jego oczywistych skutkach, wraz z garstką ocalałych, podjął drastyczną decyzję. Grupa poddała się, opuściła Tampe i porzuciła dalszą walkę, co mogło zostać odebrane jako ucieczka i odwrócenie się od klubowych barw. To zaś wiązało się z poniesieniem kary. Rust' i jego bracia byli na to gotowi i w pełni świadomi sami poddali się wyrokowi, który miał na nich spisać International President Mongols MC - "Lil Dave". Ten jednak, wraz z Mongolsami, uznając zamach bombowy, jednym z najbardziej dotkliwych i brutalnych aktów walki klubowych, załagodził przepisy i szczęśliwie dla garstki ex-Sixersów nadał im status Nomadów, budując tym samym proces ochrony ściganych przez kartel braci. Od tego dnia Rust został Nomadem z ramienia Mognols MC International. Dzięki temu statusowi mógł nadal być pełnoprawnym Mongołem, jednak nie przunależał do żadnego chapteru. Nowoupieczeni Nomadzi zostali rozsiani po stanach, by utrudnić ich odnalezienie. Rust'owi, jako dobremu tatuażyście przypadła posada rezydenta w małym studio w Paleto Bay, należącym do jenego z obszytych Mongołów. Bane nie krył zadowolenia, że pojawi się w rodzinnych stronach. Jego entuzjazm ucichł jednak stosunkowo prędko. Kilka dni po przybyciu do Paleto Bay, studio w którym zagrzewał fotel, zostało sprzedane a on sam został bez bezpiecznego pokrycia. W tym samym czasie skontaktował się z wujem Bob'em, któremu daleko bylo do ideału sprzed kilkunastu lat. Z krępego byczka, zamienił się w wymarniałego starca, dla którego szykowało się miejsce po drugiej stronie. Wuj jednak był bardzo szczęśliwy, bo w swym jedynym siostrzeńcu widział spadkobiercę jego życiowego dorobku. Tak też się stało, Rust' przysiągł wujowi, że zaopiekuje się jego równie starym jak on sam kutrem. Russell poznawał też lokalsów, z którymi nawiązywał dobre kontakty, a to odrywało go od koszmaru, który niedawno przeżył. Jego wizyta w Paleto zgrała się w czasie z powstaniem tutaj nowego odziału supportującego Mongols MC. Rust' nie zdobył sie jeszcze na odwagę, by dumnie naciągnąć na plecy kamizelę z patchem "Nomad", a co więcej na odwiedziny miejscowego klubu. Jednak miasteczko jest tak małe, że jego drogi zeszły się z członkiem bandy i nawet dobrze im się rozmawiało przy kuflu piwa, zeszłej nocy...
  7. Uwielbiam spolecznosc tego serwera. SS'ki tutaj:

    https://lsvrp.pl/topic/2851-p-uncle-bobs-boat/

     

  8. ThePitterr

    [P] Uncle Bob's Boat

    Wczorajsza renowacja. Dziekujemy Panowie za wspolna prace. SS'y tutaj:
  9. ThePitterr

    [P] Uncle Bob's Boat

    Dzisiejsza zajawka. Jutro pojawi sie wiecej fotek z renowacji Mariny.
  10. ThePitterr

    Bob's Fishery

    Bob's Fishery Lokalna firma rybacka dysponująca jednym kutrem, prowadzona przez Boba Bane'a. Poławiane przez nią ryby i owoce morza trafiają na rynek oraz do lokali gastronomicznych w Paleto Bay i okolicy. Powstała w roku 1960 i przez prawie pół wieku działała bezustannie. W roku 2018, u schyłku życia jedyny właściciel Bob Bane wprowadza do biznesu swojego siostrzeńca Russell'a. Po kilkunastu latach przerwy działalność ponownie rozkwita. Russell wraz z przyjacielem dźwigają na barkach spadek wuja Boba, wspierani przez śmiałków z Paleto Bay. Lokalizacja: Flota: ((Miejmy nadzieję, że taka się pojawi)) OOC: Firma jest częścią projektu Uncle Bob's Boat. Za jej pośrednictwem chcielibyśmy nawiązywać kontakt z lokalami gastronomicznymi w Paleto Bay.
  11. ThePitterr

    [P] Uncle Bob's Boat

    Uncle Bob's Boat Kilka mil na południe od Paleto Bay znajduje się stara, zdezelowana marina. Towarzysząca jej łajba kołysze się w rytm fal oceanu. Nie zastasz tutaj tłumów, największą grupę osiedlającą ów marinę stanowią mewy, które ochoczo sprzątają walające się szczątki ryb. Jedynie stary Bob kołysze się na ukochanym bujanym fotelu, kołysze się od wieków, wraz ze swoją ukochaną łajbą. Dotknięci oznakami przemijającego czasu, łajba i on. Niegdyś dziarski, potężny chłop, dziś już pokryty gęstą siwizną i zniszczony słoną bryzą. Miał fortunę, miał też kobiety ale żadna nie dała mu potomstwa. Myśl ta burzyła spokój jego wewnętrznego oceanu, nie bał się śmierci, podał sobie z nią rękę. Bał się jednego - losu swej ukochanej mariny. Szczęście uśmiechnęło się do starego pirata, do Paleto Bay zawitał Rust', syn szalonej Marry, hipiski, wolnej duszy, a co najważniejsze, rodzonej siostry Pirata Boba. Bob odnalazł promień nadzieji w swym siostrzeńcu. Mężczyzna był jedynym spadkobiercą dorobku wuja. Los uczynił swoje i pozbawił Rust'a wszystkiego, co w życiu kochał, uczynił go nomadem, uciekinierem. Między krewnymi zapadła umowa. Wuj przelewa swoje doświadczenie na barki Rust'a, ten zaś odzyskuje sens życia. Łajba znów wyrusza z mariny, znów jej pokład depczą rybacy, przelewają na nim pot, łzy i krew, walcząc z oceanem, poławiając jego żywy skarb. Wypływają pod banderą Bob's Fishery, firmy łowiącej plony wód od 1960 roku. Stara marina odzyskała życie, odzyskał je Bob i Rust. Świeże ryby i owoce morza znów trafiają wprost na talerze mieszkańców Paleto Bay. Tak, jak trafiały dziesiątki lat temu. Załogę kutra, pieszczotliwie nazywanego "wujkiem Bob'em", stanowią ludzie różni, najcześciej przedstawiciele niskiej klasy robotniczej. Werbowani przy piwie, choć bardziej pasowałaby szkanka rumu. Załoga zmienia się z kolejnym kursem, nie każdy budzi w sobie pirata ale są też Ci, dla których ocean stanowi drugi dom. OOC Cześć, odnalazłem czas na oddanie się mojej ukochanej grze, odnalazłem też dawnego kompana, z którym przeżyłem najlepsze chwile w roleplay'u. Niestety przez wymuszoną przerwę straciłem projekt studio ale już ktoś się nim zaopiekował i z tego co zauważyłem robi to świetnie (powodzenia). Wraz z @Benzyna nie lubimy monotonnego "bicia duty" a nasze doświadczenie pozwala nam na coś o wiele bardziej kreatywnego. W dodatku działamy w parze, dlatego nawet losowe wypadki nie powinny przerwać naszej działalności. Postanowiliśmy uruchomić projekt małej łajby rybackiej, która kilka razy w tygodniu będzie opuszczać marinę, zabierając śmiałków na walkę z Posejdonem. Chcemy prowadzić otwarty projekt, w którym każdy będzie mógł wziąć udział, jednokrotnie, czy też kilkukrotnie. Będziemy zwoływać ludzi chętnych na przygodę, po takowym poborze nasze Crew będzie wyruszało na otwarte wody, co dalej? Oby histioria sama to napisała... Nie tworzymy tego projektu z myślą o fortunie, chcemy się dobrze zabawić. Jesteśmy pewni, że społeczność serwera idealnie nadaje się do tego typu zabawy. Świadczy o tym obecność Shelton Randell Enterprises i Park Rangers, dwóch grup, których działalność nie opiera się na skomplikowanych skryptach, a na wyobraźni ich członków. Aye, aye przygodo!
  12. ThePitterr

    Mongols MC; Hezar Raiders

    Ło Matko! ? Mongols in da town ?
  13. ThePitterr

    [P] Spoiled Ink Tattoo Studio

    SPOILED INK jest małym studio, mieszczące się w miejscowości Paleto Bay. Od kilku lat przeszło przez ręce kilku właścicieli. Nigdy nie było jasne kto rządzi tym przybytkiem artystycznego nieładu. Od jakiegoś czasu za właściciela podaje się człowiek o nazwisku Bane. Jest on też głównym i jedynym artystą wykonującym tatuaże. Plotki głoszą, że lokal ten należy do jednego z chapterów klubu motocyklowego o globalnym zasięgu, stanowiąc tym samym kolejny "krzak", bądź "pralnię". Nie jest to pewne i nie wiele faktów świadczy o rzetelności obiegających stan spekulacji. Każdy jednak ma prawo odwiedzić studio i jest tam mile widziany. Kontakt z artystą: email: [email protected] ((PW)) mobile: 863221 face2face OOC: Cześć, wychodzę do społeczności z projektem, który nie będzie niósł za sobą skryptów, a już z pewnością nie będzie nastawiony na produkowanie milionów. W swojej role play'owej karierze kilkukrotnie prowadziłem własne studia. Nie były to może ogromne przedsięwzięcia ale dawały możliwość przyjemnych interakcji, kreowania postaci moich klientów i dodawały smaczku do codziennej gry. Ze względu na łączenie pracy i nauki, nie mam czasu na długie sesje w RP - dlatego interakcje, które zawdzięczam temu projektowi, są idealną recepturą na zaspokojenie mojej chęci "poodgrywania". Zapraszam wszystkich, zbuntowanych młodziaków, zakapiorów spod ciemnej gwiazdy, a nawet stróżów prawa i dzielnych strażaków. Każdy zasługuje na dziarkę
×

Powiadomienie o plikach cookie

Zapoznaj się z naszą polityką prywatności, tutaj: Polityka prywatności