Skocz do zawartości

Rekomendowane odpowiedzi

Rok 1992 - 1999 "Narodziny"

 

Laura Bucket powiedziała sakramentalne tak Derrickowi Curry, w kościele Compton. Na przyjęciu bawiło się tylko, a może i aż 7 osób, brak alkoholu, skromna zastawa stołu, to były realia, rodziny Curry, która ledwo wiązała koniec z końcem. Laura miała termin na 7 sierpnia, miała urodzić syna. Była na płatnym urlopie, pracowała jako pielęgniarka, a jej mąż - mechanik - powoli zagłębiał się w nowe hobby, którym był alkohol.

 

Nadeszła ta chwila, rodzi się Steve, myślicie pewnie, że wszyscy zadowoleni, uśmiechnięci, co? Otóż nie, zaczęła się walka z czasem, chłopiec, urodził się owinięty w pępowinę, brak funkcji życiowych, lekarze podjęli rękawice. Na szczęście udało się przywrócić funkcję, a mózg nie uległ uszkodzeniu. Wtedy rozpoczęła się fiesta, Derrick oczywiście poszedł świętować do baru, a Laura wymęczona została w szpitalu. Została wypisana po tygodniu, wraz z małym Stevem, przez ten tydzień jej mąż ich nie odwiedzał. W domu zastała syf, jedynym w miarę czystym pokojem, był pokój przygotowany dla dziecka, położyła syna i zaczęła sprzątać. Podczas czynności, która miała na celu przywrócić wizerunek "domu" znalazła list z urzędu zaadresowany do Derricka. Otworzyła go i przeczytała, osunęła się na kanapę, na liście widniał napis : " W/w Derrick Curry, zobowiązany jest zwrócić zadłużenie do Banku w czasie nie dłuższym niż 3 miesiąć, kwota jaką należy wpłacić na konto banku równa jest : 185000$." Powróćmy może do momentu, gdy kochany tatuś wychodzi ze szpitala, opijać narodziny syna. Impreza zaczęła się w barze, a skończyła w kasynie. Derrick przegrał prawie 200 patoli w Kasynie. Po jakimś czasie wrócił do domu, nie odzywał się słowem do Laury, która robiła za ojca i matkę, a dodatkowo wróciła do pracy, żeby młody miał co jeść,pod jej niebolesność z maluchem siedziała jej siostra Alice. Laura zapytała się co jej mąż ma zamiar zrobić z tym - pokazując mu pismo z urzędu - zbłąkany odpowiedział, że nie wie co pocznie. Laura wzięła kredyt i spłaciła dług męża, rata kredytu niestety sprawiała, że na jedzenie zostawało im 300$, za to trzeba nakarmić rodzinę, kupić pieluchy i ogrzać mieszkanie, było to nierealne. Derrick, zatrudnił się w nowym warsztacie, na East Street. Dostał pierwszą wypłatę 1400$, przez pewien moment zaczęło wszystko wracać do normy.

 

Rok 1999 - 2008 "Dobre złego początki"

8 września 1999r, pierwszy dzień Steva w szkole, brat Eric wyjechał za pracą do Las Venturas i nie utrzymywał kontaktu z rodziną. Małolat wyróżniał się ze swoich rówieśników, nie musiał poświęcać czasu na naukę, wynosił dużo z zajęć. Z biegiem upływu czasu, chłopak robił postępy, w wieku 10 lat zapisał się na zajęcia ze sztuk walki, znalazł w tym sens i chciał się spełnić w tym sporcie. W wieku 13 lat pierwszy raz pojechał na zawody, był przerażony, każdy z chłopaków co najmniej o 2-3 lata starszy od niego, dostał srogie bęcki i wrócił załamany. Zawziął się, był nieustępliwy, już rok później zajął 7 miejsce, a na kolejnych zawodach kilka miesięcy później zdobył tytuł mistrza boksu do lat 15. Nadeszła chwila, w której trener zabrał go na zawody z prawdziwego zdarzenia. Wielkie miasto Las Venturas, Steve za dwa dni konczy 16 lat, walka o tytuł wagi Junior lekkej Stanu Las Venturas. Steve wygrał 3 walki z rzędu, została jedna, o tytuł. Jego przeciwnik, obrońca pasa, dwa lata starszy był zdeterminowany, pewny siebie. Walka trwała 3 rundy, 2 rundy wyraźnie dla przeciwnika, przed trzecią rundą do narożnika podszedł brat Steva - Eric. Chłopak nie widział brata od ładnych paru lat, zmotywował swojego młodszego brata, który wyszedł do walki i juz w 2 minucie znockoutował przeciwnika, piękną serią zakończoną ciosem podbródkowym. Chłopak był zachwycony, cała sala wiwatowała, biła brawa, wykrzykiwała jego imię. Wraz z bratem wrócił do domu do Los Santos, gdy matka zauważyła Erica, rozpłakała się, Eric wyrósł na ludzi. Prowadzi firmę w Las Venturas, zajmującą się sprzedażą nieruchomości, gdy usłyszał od matki, że wzięli kredyt, bez wahania, spłacił dług. Usiedli do obiadu przy stole w jadalni, brakowało tylko ojca. Zjedli obiad, który przygotowała Laura. Nagle do domu wpada pijany jak trup Derrick, nie zauważył Erica, od razu poszedł chwiejnym krokiem do kuchni, gdzie Laura zmywała naczynia. Robiąc obiad nie spodziewała się powrotu męża, więc zrobiła go tylko dla trzech osób, to był powód dla Derricka, żeby wszcząć awanturę, na jego nieszczęście, z salonu widać było kuchnię, w pewnym momencie uderzył Laurę w twarz, ta upadła na ziemię i zaczęła płakać, Eric wiedział o tym, że ojciec nadużywa alkoholu. Utrzymywał z matką kontakt telefoniczny w tajemnicy przed wszystkimi, chciał się odciąć od ojca, który od dawna już popadał w alkoholizm. Najstarszy syn Currych nie wytrzymał, wbiegł do kuchni i zaczął się bić z ojcem, który chwycił szklankę i uderzył nią Erica w głowę. Syn upadł na ziemię, wpadł w furię chwycił nóż i wbił go ojcu prosto w żebra - tak, trafił prosto w serce - był w takim amoku, że poprawił jeszcze 3 razy, ojciec zmarł na oczach całej rodziny, a Eric sam zadzwonił na policję i pogotowie i dobrowolnie oddał się w ręce policjantów. Steve zboczył trochę z toru po akcji w kuchni, wpadł w dziwne towarzystwo. Zaczął bujać się po dzielnicy gangu, odnalazł się w muzyce. Zaczął rapować i szło mu to całkiem dobrze, otrzymał ksywę Simba, ze względu na swoją skromną budowę ciała, a wielki hart ducha, resztki rozsądku nie pozwalają mu jednak popadać w narkotyki i alkohol, tak jak jego towarzysze.

 

Rok 2009 "Rozprawa sądowa"

 

25 lipca 2009 rok, w sądzie trwa rozprawa w sprawie morderstwa ojca przez Erica Curry. Sąd był mało wyrozumiały, 27 letni Eric usłyszał słowa "Sąd uznaje Erica Curry winnym i skazuje go na 33 lata bezwzględnego pozbawienia wolności z możliwością ubiegania się o wcześniejsze zwolnienie dopiero po upływie 20 lat." Laura i 16 letni Steve płakali, Eric był spokojny, wiedział co zrobił, pożegnał się z rodziną, przeprosił matkę, która już na miejscu mu wybaczyła to co zrobił. Obiecali sobie, że będą się odwiedzać raz w miesiącu.

Rok 2010 - 2017 "Nowy rok, nowi my?"

 

31 grudnia 2010 rok godzina 23:59, Steve wraz z matką czekają na nowy rok, atmosfera jest wesoła, odkąd nie ma w domu zapijaczonego ojca, zaczęło im się układać. Wybiła północ, młody otworzył szampana i wypił z mamą lampkę. Do drzwi nagle ktoś zapukał, Steve podbiegł do drzwi, ktoś przez lufcik pocztowy wcisnął kartkę, wyklejoną literami, tak jak na filmach, telegramy o porwaniach. Na kartce było napisane " 200 tysięcy dolarów do połowy stycznia, inaczej jesteście martwi". Zaniósł kartkę mamie i razem podjęli decyzję o tym, żeby wyjechać z Compton i zacząć życie w Los Santos.

 

5 stycznia 2010 rok, lotnisko Compton, godzina 15:25. Steve wraz z mamą lecą do Los Santos, gdzie znajomy Erica, załatwił im mieszkanie. Nie było ciężko się domyślić, ze telegram otrzymany jeszcze w Compton, był spowodowany zadłużeniem Derricka. Po przylocie do Los Santos, odebrał ich z lotniska Franklin, 30 letni amerykanin, współpracownik, który od zamknięcia Erica zajął się firmą. Matka i syn byli w szoku po zobaczeniu mieszkania, wiedzieli, że nie będą w stanie go utrzymać. Franklin powiedział, że póki sobie czegoś nie znajdą, mogą tu zostać. Steve podjął pracę jako ochroniarz w klubie nocnym, Laura dostała pracę w LSMC, zaczęło się wszystko układać, przeprowadzili się na Bank street, gdzie wynajęli mieszkanie. Steve sporo się zmienił, z chłopaczka stał się mężczyzną, przytył, wyrzeźbił się na siłowni, wyglądał jak ochroniarz z prawdziwego zdarzenia. Od tej pory, wiodło im się coraz lepiej. Niegdyś mały, chudy synek, a teraz kawał konia, dorobił się własnego mieszkania, samochodu i uznania w dzielnicy. Nadszedł jednak ten feralny dzień, Laura wracając z pracy po drugiej zmianie, o godzinie 22:30 szła przez ulicę Green Str. w pewnym momencie podbiegło do niej 2 zamaskowanych gości o latynoskim akcencie. Chcieli zabrać jej torebkę, ale jak na kobietę z Compton przystało, zachowała spokój i w momencie nieuwagi, gdy upewniła się, że nie mają nic w rękach, kopnęła jednego z nich w krocze, facet złożył się jak origami, Laura wzięła nogi za pas i zaczęła uciekać w stronę szpitala, po kilku sekundach usłyszała strzał, a koło głowy świsnął jej pocisk, po chwili padł drugi strzał... drugi z pocisków trafił ją prosto w szyję, uszkodził tętnicę, Laura miała 30 sekund, na ratunek zanim się wykrwawi. Podbiegł do niej jeden z Latynosów, zabrał jej torebkę i uciekł wraz z kolega, karetka przyjechała za późno, nie było szans na uratowanie kobiety. Steve rozpoznał zwłoki w krematorium, gdyż zostały jej skradzione dokumenty. Wcześniej też poznali ją koledzy z pracy. Steve podjął decyzję, że zemści się na latynoskich śmieciach. Wrócił do domu, nie mógł się odnaleźć, był rozdarty. Umówił się z psychologiem, na wizytę, nie potrafił sobie sam poradzić. Psycholog wyciągnął go z bagna, zmienił zdanie, nie chciał zemsty. Wrócił do pracy, z której zwolnił się po paru miesiącach i wyjechał szukać swojego miejsca.. Obiecał matce, że skończy szkołę medyczną, jak powiedział tak zrobił, 17 września 2017 roku, odebrał tytuł ukończenia szkoły medycznej w LV. Zaczął szukać pracy.

Rok 2018 "Mamo, obiecałem."

 

Był styczeń 2018r, Curry osiedlił się w Las Venturas, pochmurny dzień, na termometrze tylko 4 stopnie. Na zegarku równo południe Steve szedł własnie na rozmowę kwalifikacyjną do pobliskiego szpitala, gdzie miałby być asystentem chirurga. Odkąd wyszedł z domu, prawie całą drogę rozmawiał ze swoją koleżanką Meddie przez telefon, która lubiła do niego dzwonić i się żalić, a on - dobry człowiek - słuchał. Do szpitala zostało mu 500 metrów, nagle usłyszał krzyk kobiety, to była ta sama ulica na której zastrzelili jego matkę, bez wahania rozłączył się z Meddie złapał się za kieszenie, żeby nic mu nie wypadło i pobiegł w kierunku krzyków. Na miejscu zastał dwóch ciemnych gości, którzy rozbierali młodą dziewczynę, w alejce między blokami. Z początku chyba nie widział co powinien zrobić, ale podbiegł do jednego z nich i uderzył go prosto w twarz, napastnik padł na ziemię nieprzytomny, a drugi z nich stanął w jego obronie, Steve oberwał porządnie i rozciął łuk brwiowy, wpadł w furie, zaczął okładać drugiego z napastników, który w pewnym momencie wziął nogi za pas i zostawiając kumpla uciekł w stronę osiedla. Steve sprawdził czynności życiowe nieprzytomnego latynosa - żył, wezwał pogotowie, które nie miało długiej drogi do przejechania i na miejscu byli już po 3 minutach. W międzyczasie opatrzył rany młodej dziewczyny - Jennifer, która miała podartą koszulę i widocznie złamaną rękę. Steve opatrzył i usztywnił rękę, posługując się pałką teleskopową, o której całkowicie zapomniał, szarpiąc się z latynosami, Ułożył jej rękę na pałce, ściągnął koszulkę i podarł ją, żeby móc zawiązać rękę i przytwierdzić ją od teleskopówki, przykrył Jennifer swoją kurtką, gdyż młoda kobieta, aż trzęsła się z zimna i ze strachu. Sam porządnie marzł, po przyjechaniu pogotowia, jeden z lekarzy oddał mu swój polar. Podziękowali mu za bardzo dobrą opiekę przedmedyczną i zabrali obydwoje do szpitala. Opatrzony Steve, dostał lek przeciwbólowy i lekarze zaszyli mu łuk brwiowy, świeżo po tym, poszedł oczywiście na rozmowę kwalifikacyjną. Ordynator już wiedział o zajściu z latynosami i tym jak pomógł młodej kobiecie, był pod wrażeniem poświęcenia. Dostał staż, 3 miesięczny, ordynator powiedział, że jeśli się sprawdzi, dostaje tą posadę. Simba, zadowolony, lecz wciąż trochę zdezorientowany, myślał ciągle o zdarzeniu w alejce, zabrał swoje rzeczy i udał się na Komendę LVPD, gdzie złożył zawiadomienie. Po trzech miesiącach, świeżo upieczony asystent chirurga, dostał wezwanie na komendę, w celu rozpoznania sprawców - rozpoznał obydwóch. Burmistrz Las Venturas, złożył na jego ręce podziękowania i odznaczył go Krzyżem Zasług. Po kilku dniach, zrezygnował z pracy i wrócił do Los Santos, wieść dalsze życie.

  • Lubię to! 3

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

podobają mi się rozdziały bez kitu, a nie jakieś przebłyski z życia, raz to raz tamto i znów to, oryginalniej.

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Fakt, fajnie napisane. Mega estetycznie, przyjemnie się czyta. Każda biografia powinna być pisana w tym stylu - rozdziałami.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

że wam się tak chce, sztos :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×

Powiadomienie o plikach cookie

Zapoznaj się z naszą polityką prywatności, tutaj: Polityka prywatności